HISTORIA

Wstęp

Powstanie Ochotniczej Straży Pożarnej w Sępólnie Kr 1889 – 1920

Dalszy rozwój Ochotniczej Straży Pożarnej w latach 1920 – 1939

Okres okupacji od 1 września 1939 do 27 stycznia 1945 roku

Okres od stycznia 1945 r. do 1959 r.

 

Wstęp

    Ochotniczy ruch strażacki o przeszło 150-letniej tradycji chlubnie zaznaczył swoje istnienie na kartach historii narodu i państwa polskiego. Przykłady poświęcenia w niesieniu ratunku i pomocy są udziałem licznej rzeszy strażaków ochotników, którzy w swojej działalności zyskują uznanie społeczne. Walka z żywiołem ognia i siłą przyrody, ratowanie zdrowia, życia oraz mienia w obliczu wypadków, katastrof oraz zdarzeń losowych, to tylko część działalności Ochotniczych Straży Pożarnych. Członkowie OSP ponadto uczestniczą w kultywowaniu tradycji i dorobku kulturalnego. Swoją pracą i opieką docierają do młodzieży, którą organizują we wspólnym działaniu dla dobra rodziny, środowiska i kraju. Wypełniając społeczną powinność strażacy ochotnicy spotykają się z życzliwym zainteresowaniem szerokiego grona sympatyków i dobroczyńców, którzy wspierają realizację celów Ochotniczych Straży Pożarnych i ich Związku.

    Od wieków ludzkość wznosiła błaganie: „ Od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie”. Te cztery straszne żywioły od wieków do współczesności zawsze zagrażały i zagrażają człowiekowi.

    Ogień jest żywiołem, nad którym człowiek chce, pragnie i powinien mieć stałą kontrolę i panowanie. Ogień jest człowiekowi potrzebny, w wielu czynnościach człowieka jest mu ni zbędny, natomiast ogień w postaci pożaru niszczy materialne dobra człowieka oraz burzy dorobek wielu pokoleń, jest złem, stanowi plagę, nieszczęście.

    W  dawnej średniowiecznej Polsce nie było zorganizowanej formy walki z pożarem. Jedynie w większych skupiskach ludzkich, głównie w większych miastach, rady miejskie lub inne urzędy miejskie czuwały nad ograniczeniem częstotliwości pożarów. Kroniki miast polskich Krakowa, Lublina, Warszawy, Poznania, Lwowa, Gdańska, Torunia i wielu innych, pełne są informacji o pożarach dzielnic lub też całych miast. Zakazy i nakazy władz miejskich w postaci tzw. konstytucji miejskich nie zabezpieczały przed pożarami. Natomiast wieś polska była bezbronna wobec ognistego żywiołu.

     Gorzkie i zarazem krytyczne obserwacje na ten temat poczynił pisarz polskiego Odrodzenia Andrzej Frycz Modrzejewski (1503-1572) w swym dziele „O naprawie Rzeczypospolitej”: „U postronnych narodów są najcięższe kary na tych, którzy gdy pożar wybuchnie, nie spieszą zaraz z wiadrami i wszelkim narzędziem niezbędnym przy gaszeniu ognia. U nas ciżba zbiega się do ognia tylko po to, aby się nań gapić, albo też ludzie, nie dbając zgoła o dom sąsiada, wynoszą, co tchu swoje mienie. Na skutek tego okrutnie rzadko trafić w Polsce na dom, który by przetrwał lat trzydzieści, wypalają się bodaj wszystkie wokoło wsie i miasta, zaczym stawia się je od nowa. I jeszcze znośniejsza byłaby taka niedbałość w gaszeniu ognia w tych krajach, gdzie albo domy z kamienia budują, albo też ludzie tak pijaństwu folgują. Ale dziwne to ponad miarę, że obronę przed pożarami tak beztrosko traktują urzędnicy u nas gdzie prawie wszystko buduje się z takiego materiału, który jest szczególnie łatwą strawą dla ognia”.

    W miastach polskich XVII wieku przepisy przeciwpożarowe lub dosłownie „porządki ogniowe” przewidywały dla rzemieślników wyspecjalizowane zadania i czynności w wypadku powstania pożaru. Na przykład w 1614 roku w Warszawie postanowiono, że: „do wożenia wody będą panowie słodownicy, piekarze, rzeźnicy, do bosaków i drabin będą murarze, cieśle, rybacy, kowale do siekier – stolarze, kołodzieje, stelmachy, do kubłów albo sikawek – kramarze, złotnicy, kuśnierze, krawcy, balwierze, szewcy, rymarze, siodlarze, piekarze i inny człowiek pospolity”. Także w miastach szlacheckich i kościelnych ich właściciele wydawali, wzorem „porządków ogniowych” wielkich miast, własne szczegółowe zasady i postanowienia przeciwpożarowe lub zabezpieczające i prewencyjne. Z natury rzeczy przepisy, instrukcje i wszelkie ordynacje nie zabezpieczały przed pożarami. Jednak już w XVIII wieku i w pierwszej połowie XIX wieku nastąpiły istotne zmiany w zakresie ochrony przeciwpożarowej, głównie w miastach – Warszawie i Krakowie. Specjalne w tym względzie zasługi położył marszałek Wielki Koronny Stanisław Lubomirski (1719-1783) oraz Michał Mniszech, pełniący tę godność po Lubomirskim.

     Rozbiory Polski, wojny napoleońskie oraz okres XIX wieku to czasokres zróżnicowania organizacji przeciwpożarowej na ziemiach polskich. W 1834 roku w Warszawie powołano Straż Ogniową, która jest zaczątkiem Zawodowej Straży Pożarnej. Według tego wzoru powstawały zorganizowane straże w mniejszych miastach.

    Szczególnie dużo było pożarów na ziemiach zaboru austriackiego. Prowadzono tu ścisłą statystykę pożarów, analizowano przyczyny ich powstawania. Do przyczyn zaliczano: podpalenia, nieostrożność, wadliwe urządzenia pieca, nieodpowiednie czyszczenie kominów, uderzenia pioruna, inne i niezbadane. Ogromne straty materialne spowodowały, że władze austriackie wydały w latach 1786, 1824 oraz 1866 roku akty prawne stanowiące o ochronie przeciwpożarowej.

    Pierwsza Ochotnicza Straż Pożarna powstała w tym zaborze w 1868 roku w Krakowie. Druga połowa XIX wieku jest okresem powstania licznych OSP w wielu miastach. W 1875 roku dochodzi do I Krajowego Zjazdu Ochotniczych Straży Pożarnych. Tak zorganizowany ruch OSP był instrumentem organizowania się Polaków w zaborze austriackim.

    W roku 1905 było już w Galicji 1466 grup straży pożarnych, które łącznie zrzeszały 54 tysiące ludzi walczących z tak groźną dla społeczeństwa klęską, jaką były pożary. Organizacje strażackie prowadziły tu własną działalność szkoleniową, wydawnictwo prasowe i życie kulturalno-społeczne i patriotyczne.

    W zaborze rosyjskim, czyli w Królestwie Polskim pierwsze organizacje strażackie powstawały w drugiej połowie XIX wieku. Przodowały głównie w tym względzie duże miasta. W Kaliszu powstała w 1864 roku pierwsza Ochotnicza Straż Pożarna. W ciągu 20 lat było już ponad 80. Poza Kaliszem straże powstały w Częstochowie (1871), Turku (1874), Zgierzu (1874), Łęczycy (1875), Płocku (1875), Włocławku (1874), Sieradzu (1876), Tomaszowie (1876), Skierniewicach (1880), Sochaczewie (1880).

    Działalność OSP w Królestwie nie była koordynowana przez wspólny związek. Każda z nich działała samodzielnie. Jednak od 1893 roku działa już Cesarskie Rosyjskie Towarzystwo Pożarnicze, które nie przejawiało większej prężności organizacyjnej. Aktywność każdej OSP uzależniona była od inicjatywy i zaangażowania społeczeństwa. Każda z poszczególnych straży pożarnych opierała swą działalność na „Ustawie” zatwierdzonej każdorazowo przez poszczególnych gubernatorów w porozumieniu z ministerstwem spraw wewnętrznych. W 1911 roku na wszystkich ziemiach zaboru rosyjskiego było już 452 OSP. Dużą rolę w organizacyjnej, merytorycznej i propagandowej roli na rzecz postępu walki z pożarem spełniło pismo – dwutygodnik „STRAŻAK”, wydawany w latach 1901-1912.

    Warto jednak przypomnieć, że w odróżnieniu od zaboru austriackiego i pruskiego, w zaborze rosyjskim majątek wszystkich mieszkańców był obowiązkowo ubezpieczony. Na mocy odpowiednich przepisów z roku 1803, każdy budynek zaraz po ukończeniu budowy musiał być urzędowo oszacowany i ubezpieczony. W odróżnieniu od pozostałych zaborów, ziemie zaboru rosyjskiego posiadają bardzo dokładną i wiarygodną statystykę o tematyce ubezpieczeń, pożarów, przyczyny pożarów, wartość strat, itp.

    W zaborze pruskim ustawy i przepisy administracyjne głównie w II połowie XIX wieku stanowią powszechną i zorganizowaną pomoc na wypadek pożaru. Obowiązek pomocy pożarowej regulowały przepisy policyjne w zależności od potrzeb i możliwości, jakimi dysponowały poszczególne gminy. Zawodowe pożarnictwo funkcjonowało w dużych miastach w sposób sprawnie i dobrze zorganizowany. W czasie pożaru Straże Pożarne były jedynie pomocniczym organem policji a wszelka ingerencja władz gminnych ustawała na czas trwania pożaru.

    W osadach, majątkach, małych miastach działały OSP, które jednak na ogół działały na zasadzie obowiązku uczestniczenia ludności w niesieniu pomocy przeciwpożarowej. Stąd działały straże przymusowe. Obowiązek przynależenia do nich, dostarczania zaprzęgu i innej pomocy pożarnej regulowały przepisy miejskie i policyjne. W zasadzie do przymusowej formy pomocy przeciwpożarowej zobowiązani byli wszyscy mieszkańcy w wieku 18-55 lat, z wyjątkiem urzędników, wojskowych, duchownych, służby kościelnej, lekarzy, aptekarzy, adwokatów oraz uczniów szkół średnich i wyższych. Naczelników straży i ich zastępców mianował zarząd gminy, a zatwierdzał miejscowy urząd policji. Uchylającym się od niesienia pomocy przeciwpożarowej groziły grzywny pieniężne a nawet kary więzienia.

    W II połowie XIX wieku działały już trzy regionalne związki, zrzeszające ochotnicze straże pożarne. W 1906 roku w Wielkopolsce było już 86 organizacji strażackich, zrzeszonych od 1880 roku w Pomorski Związek Prowincjonalny Straży Pożarnych. Nadto poza tym związkiem działało 15 innych straży pożarnych. W konsekwencji germanizacyjnej polityki władz pruskich stanowiska funkcyjne w organizacjach strażackich pełnili głównie Niemcy. Z natury rzeczy w prowincji pruskiej ograniczono społeczną działalność żywiołu polskiego w tym także w strukturach OSP. Zewnętrznym wyrazem tej polityki była wyłączność stosowania języka niemieckiego oraz niedopuszczanie Polaków do aktywniejszego udziału w pracach straży, zwłaszcza w charakterze członków zarządów, dowódców straży i jej pododdziałów. Z tych powodów dochodziło do częstych sporów i konfliktów między ludnością polską a niemiecką.

 

Powstanie Ochotniczej Straży Pożarnej w Sępólnie Kr (1889 – 1920)

    Miasto Sępólno Krajeńskie położone jest w północnej części Krajny, prawa miejskie otrzymało za czasów Króla Kazimierza Wielkiego (1359). Już w początkach jego istnienia miasto zostało spalone w czasie wojny z Krzyżakami. W okresie siedmiu wieków swego istnienia wielokrotnie uległo całkowitemu lub częściowemu zniszczeniu przez pożar. Do jego powolnego rozwoju przyczyniło się położenie przy szlaku handlowym (trakt) z Torunia do Wiednia. Sępólno przez kilka wieków było miastem szlacheckim.

    Sępólno leży nad jeziorem (159 ha) i rzeką (39 km) o tej samej nazwie - jezioro Sępoleńskie, rzeka Sępolenka. Swą nazwę miasto wzięło od nazwy jeziora i rzeki. Etymologicznie nazwy te w staropolskim znaczeniu wyrażają rzeczownik, „sąpole”, czyli pole leżące z innym polem, obok innego pola, graniczące, z czym, pogranicze. Rzeka Sampolna była już zapisana w źródła w 1335 roku i oznaczała tyle, co „ pograniczna”. Istotnie w dawnych czasach rzeczka ta leżała w pasie pogranicznym między Wielkopolską a Pomorzem.

    Strona tytułowa Kroniki Otto Gerkego z 1918 rokuPrzez wieki miasto Sępólno miało głównie charakter rzemieślniczo-rolniczy. Pograniczne położenie (XIV-XV w), wojny krzyżackie powodowały zniszczenia, hamowały rozwój miasta. Charakter rzemieślniczo-rolniczy miasteczka przez wieki nie zmieniał się, bez względu na przynależność państwową. W 1914 roku miasto posiadało 460 budynków mieszkalnych i 3600 mieszkańców, w tym 138 mistrzów różnych zawodów, 144 czeladników i 107 uczniów.

    Głównym składnikiem budownictwa było drewno. W pracy produkcyjnej przez wieki korzystano z kaganków, czyli naczyń z oliwą, na której pływał mały knocik. Używano też często świec, te jednak ze względu na koszty oszczędzano. Oświetlenie naftowe rozpowszechniło się w Sępólnie od 1873 roku, oświetlenie gazowe od 1909 roku (powstanie gazowni) a oświetlenie elektryczne założono w Sępólnie dopiero po II wojnie światowej (1950r).

Pole tekstowe: Strona tytułowa Kroniki Otto Gerkego z 1918 roku
W XVIII i XIX wieku miasto przeżyło kilka groźnych i niszczących pożarów. W 1764 roku spaliło się całe przedmieście, w 1781 roku pożar ponownie zniszczył 59 budynków mieszkalnych, 37 budynków gospodarczych, 4 spichlerze, 23 stodoły, 2 szkoły. Bardzo groźny pożar wybuchł 23 kwietnia 1854 roku. Wielka wichura utrudniała wszelką walkę z żywiołem. W efekcie zniszczył 111 domów mieszkalnych, 97 zabudowań gospodarczych, spłonął też kościół ewangelicki. Spaliło się całe centrum miasteczka (dziś – zabudowa Placu Wolności).

Miasto powoli odbudowywało się. Zapewne zadbano wówczas o zorganizowane zabezpieczenie przeciwpożarowe. Brak jednak źródeł potwierdzających istnienie organizacji strażackiej. W 1883 roku wybuchł pożar u mistrza kowalskiego Knaaka, podczas którego spłonęło 6 domów mieszkalnych i 7 zabudowań gospodarczych.

Wnet władze miasta postanowiły zreorganizować ochronę przeciwpożarową. Nastąpiło to w roku 1889. Posiadany sprzęt przeciwpożarowy umieszczono w drewnianej remizie zlokalizowanej przy ul. Krzyżowej i Jeziornej. Nieco później przy ul. Jeziornej (obok budynku szkolnego), blisko jeziora, wybudowano wieżę strażacką, w której suszono węże gumowe, przechowywano sprzęt, drabiny, bosaki, itp. Wygodne nabrzeże jeziora (od strony ul. Jeziornej – w okolicy posesji A Hermana) umożliwiało czerpanie wody do beczkowozów. W momencie reorganizacji (1889r) straż sępoleńska posiadała 2 sikawki, w tym jedną na czterokołowej platformie z nawijaczem gumowych węży i siedzeniami dla strażaków. Druga sikawka była ręczna, dwukołowa.

Stara wieża do suszenia węży przy ulicy Jeziornej 1889 rok

Wszystkie sprawy ochrony przeciwpożarowej regulował wydany w 1889 roku statut miejski, który swą treścią i postanowieniami nie odbiegał od wzorców innych miast tej części Krajny, która strukturalnie należała do powiatu złotowskiego (do 1920r). Statut stanowił, że wszyscy mieszkańcy miasta zobowiązani byli do pomocy przy gaszeniu pożaru. W wypadku pożaru, sąsiedzi winni się stawić natychmiast na miejscu, w celu udziału w akcji przeciwpożarowej. Statut określał też harmonogram udziału pozostałych mieszkańców w akcji przeciwpożarowej. Określono precyzyjnie (daty, terminy, zaprzęg konny) obowiązki mieszkańców miasta w wypadku pożaru lub próbnego alarmu.

W końcu XIX wieku miasto obejmowało 2966 hektarów powierzchni, 460 budynków mieszkalnych, w tym 124 budynków odległych od centrum 3-4 kilometry. Właściciele – mieszkańcy posiadali łącznie ponad 450 koni, które obowiązkowo w razie pożaru lub alarmu wykorzystywano do akcji pożarowej.

Statut miejski zobowiązywał przedsiębiorców do kierowania jednej osoby do pożaru. Absencja wyznaczonych osób karana była grzywną. Opłaty i kary za nieusprawiedliwioną nieobecność wpływały do kasy miejskiej z przeznaczeniem na zakup i konserwację sprzętu strażackiego. Istniała też możliwość zwolnienia z obowiązków przeciwpożarowych za uzgodnioną opłatą, która zasilała kasę straży.

Fundusz przeznaczony na utrzymanie Ochotniczej Straży Pożarnej nie musiał być tak mały, skoro wiadomo, że niebawem zakupiono umundurowanie dla około 28 członków straży pożarnej. OSP od chwili reorganizacji tj. od 1889 roku liczyła od 24 – 28 członków czynnych.

Statut ustanowił obowiązki dla tej grupy ludzi:

·        Stała dbałość o sprzęt przeciwpożarowy,

·        Zabezpieczenie i dostawa wody do pożaru,

·        Obsługa dwukonnej sikawki (wymagano 16 ludzi),

·        W czasie pożaru straż miała obowiązek kierować i uczestniczyć w tzw. łańcuchu wiader z wodą, podawaną z rąk do rąk,

·        Napełnianie stągwi wodą nad jeziorem lub stawem,

·        Ochrona oraz zabezpieczenie trzody i mienia zagrożonego pożarem.

W wypadku pożaru, prowadzenie dochodzenia przyczyn pożaru, należało do policji. Do 1920 roku miasto Sępólno posiadało posterunek policji składający się z dwóch etatowych wachmistrzów. Raporty dochodzeniowe policjantów otrzymywał burmistrz, który wydawał ostateczną decyzję w sprawie pożaru.

Sygnalizacja, alarmowanie o pożarze odbywała się przy pomocy zwyczajnej trąbki. Na budynkach zamieszkałych przez strażaków umieszczano tablice informacyjne, że w tym budynku należy zgłaszać pożar. Przy groźniejszych pożarach posługiwano się także dzwonami kościelnymi.

Niestety z nazwiska nie znamy pierwszego naczelnika Ochotniczej Straży Pożarnej w Sępólnie. Wiadomo tylko, że w latach 1890 – 1920 naczelnikiem był mistrz stolarski Karol Dittmer. Członkowie OSP w Sępólnie pełnili swą funkcję przez wiele lat, niekiedy 30 i więcej. Przynależność do OSP oznaczała wówczas znaczną pozycję społeczną w środowisku, uznanie, szacunek, godność, autorytet. Przewagę w OSP mieli sępoleńscy rzemieślnicy. Już wówczas przyjmowanie do straży odbywało się z udziałem specjalnego ceremoniału, który w formie zmodyfikowanej przetrwał do połowy XX wieku. Kontynuowana też była silna więź strażaków sępoleńskich z OSP w Złotowie. Istnieje wiarygodny przekaz, że nawet w okresie międzywojennym odbywały się raz do roku wspólne uroczyste zjazdy strażaków Sępólna i Złotowa oraz sąsiadujących miast. Były to jednak przede wszystkim więzi o charakterze patriotycznym i narodowym.

Wielkim dobroczyńcą, filantropem, przyjacielem i propagatorem OSP w Sępólnie, długoletni lekarz naszego miasta (leczył tu ponad 30 lat) dr August Pokrzywicki (1862 – 1926). Zmarł 23 maja 1926 roku, jego pogrzeb był wielką manifestacją ówczesnego społeczeństwa. Zgodnie z jego wolą, w ceremonii pogrzebowej uczestniczyła Ochotnicza Straż Pożarna. Dwujęzyczny napis: „ W dowód wdzięczności Obywatelstwo Miasta Sępólna i okolicy”-„Aus Dankbarkiet. Die Burgerschaft von Sępólno u. Umgegend“- na jego grobie budzi szacunek i historyczną refleksję potomnych i współczesnych o czasach minionych.

W czasie pierwszej wojny światowej uzupełniono sprzęt strażacki. Zakupiono 10 jednokonnych, dwukołowych żelaznych beczkowozów o pojemności 300 litrów oraz 2 dwukołowe beczkowozy dwukonne o pojemności 500 litrów.

Pozytywnie należy też powiedzieć o tym, że w okresie pruskim magistrat oraz funkcyjni Ochotniczej Straży Pożarnej w Sępolnie wykazywali dużą dbałość o dokumentację, zapisy, protokoły polustracyjne, które były żywą kroniką obrazującą całokształt życia strażackiego. Akta te uległy całkowitemu zniszczeniu podczas działań wojennych drugiej wojny światowej(1939-1945). Z tych względów brak jest danych o pożarach oraz skuteczności ich gaszenia. Koniec XIX wieku i okres do końca wojny, według innych źródeł, jest okresem wzrostu ubezpieczenia mienia przez obywateli.

Obecna zabudowa centrum miasta Sępólna pochodzi z okresu końca XIX i początku XX wieku.

 

Dalszy rozwój Ochotniczej Straży Pożarnej w latach 1920 – 1939

Okres pierwszej wojny światowej osłabił organizacyjnie Ochotniczą Straż Pożarną w Sępolnie. Wielu jej uczestników znalazło się na frontach tej wojny. Klęski państw centralnych doprowadziły do utworzenia nowej politycznej sytuacji w Europie.

Po 123 latach zaborów, powstała wolna niepodległa Polska. Sępólno stało się siedzibą powiatu i władz powiatowych. W ramach tzw. opcji - część Niemców mogło w latach 1920 - 25 opuściło ziemie polskie i udało się do Niemiec, natomiast Polacy w Niemczech mogli wrócić do Polski. Kilka tysięcy osób w ramach własnego wyboru wróciło do swej ojczyzny.

Szybko też polonizowała się w ramach naturalnego procesu Ochotnicza Straż Pożarna w Sępolnie. W pierwszych latach powojennych, funkcje naczelników pełnili Polacy: Franciszek Drygaiski, Walenty Bukowski, Jan Wolski. Organizowanie polskiej straży pożarnej, w ogóle polskich instytucji i stowarzyszeń wymagało wzorców i szkolenia. W 1922 r. w kilkutygodniowym kursie szkoleniowym dla funkcyjnych Ochotniczej Straży Pożarnej w Tczewie uczestniczyli z Sępólna Walenty Bukowski i ogrodnik Jan Wolski.

W latach międzywojennych podnoszono stale wyszkole­nie praktycznych strażaków, ich wiedzę teoretyczną, odwagę, bojowość. Sprzyjały temu kursy strażackie oraz ćwiczenia praktyczne. Uzupełniano również coraz to doskonalszy sprzęt. Między innymi zakupiono drabinę Szczerbowskiego. W latach 20 lecia międzywojennego stosowano w praktyce wiele postanowień statutu miejskiego z okresu zaborów. Po prostu nie było powodu pewnych sprawdzonych rozwiązań przeciwpożaro­wych anulować. Innowacją dobrą było to, że w wypadku pożaru to za pierwszeństwo dostarczenia dwukonnego zaprzęgu wypłacano każdorazowo 20 złotych. Wielokrotnie taką nagrodę otrzymywali Franciszek Wachholz i Juliusz Zimrnennann. W tej sytuacji statutowa karalność za niestawiennictwo upadła bez odwołania.

Członkowie OSP przy pierwszej ręcznej sikawce z 1896 roku

Sępoleńska Ochotnicza Straż Pożarna należała do Związku Pomorskiego Ochotniczych Straży Pożarnych, który powstał w 1921 roku,         a już w 1923 roku skupiał 65 straży terenowych.

W okresie Polski międzywojennej, stosunki między obywatelami polskimi a mniejszością niemiecką, przynajmniej do 1933 roku, układały się bez większych konfliktów. Członkami Ochotniczej Straży Pożarnej byli także mieszkańcy narodowości niemieckiej. Przez długie lata używano dwujęzycznej terminologii strażackiej. Zaostrzenie stosunków nastąpiło na kilka lat przed wybuchem II wojny światowej. Mniejszościowe organizacje niemieckie przygotowywały Niemców do agresywnych wystąpień a nadto polityka zagraniczna Hitlera stanowiła zagrożenie dla państwowości Polski. Tu na pograniczu w powiecie sępoleńskim, który posiadał 37 km granicy państwom niemieckim wiedziano o tym dobrze.

Zapewne z tych względów krótko przed wojną postanowiono wyposażyć Ochotniczą Straż Pożarną w Sępolnie w lepszą bazę i sprzęt. W roku 1938 miasto zakupiło 1 ha ziemi od katolickiej gminy kościelnej przy ulicy Sienkiewicza 54, gdzie urządzono targowisko, a przy wjeździe wybudowano nowy budynek dla straży pożarnej. Strażnicę ukończono już wiosną 1939 roku. Był to budynek parterowy, pokryty papą. Strażnica posiadała pomieszczenia na 2 sikawki i sprzęt oraz pokój na zebrania.

Alarmowanie odbywało się nadal za pomocą trąb. Jeden sygnał oznaczał odbywanie ćwiczeń, dwa sygnały oznaczały pożar poza miastem, trzy natomiast pożar w mieście. Z większych pożarów w latach międzywojennych notowano pożar torfowisk w Świdwiu, które ostatecznie ugaszono przy pomocy wojska polskiego.

Członkowie OSP Sępólno w 1939 roku

Drugi z większych pożarów miał miejsce w tartaku – dziś „Haste” (dawniejszy „Stolbud”).

W roku budżetowym 1937 majątek straży wynosił 8 tys. zł, po wybudowaniu nowej remizy wzrósł o 6 tys. zł.

Nadto z początkiem 1939 roku miasto zamówiło za sumę 5 tys. zł. w firmie Ochsener i Syn w Bielsku nawą motopompę, którą jednak przed 1 września 1939 roku nie otrzymano.

Skład liczbowy Ochotniczej Straży Pożarnej w 1939 roku wynosił 30 strażaków. Straż posiadała na krótko przed wojną następujący sprzęt: 30 mundurów świątecznych, 30 mundurów roboczych wraz z pasami, toporami i linami, 1 sikawka konna ręczna, 1 sikawka mała na dwóch kołach, 1 drabina mechaniczna wysuwana, 1 drabina Szczerbowskiego, 4 drabiny hakowe, 1 drabina lekka - przystawna, 2 bosaki ciężkie, 2 bosaki lekkie, 6 beczkowozów, 300 m węża gumowo-parcianego oraz 1 hydrofor z wężami.

Niestety, na początku wojny zaginęła w całości dokumentacja Ochotniczej Straży Pożarnej w Sępolnie. Stwierdzić należy, te funkcyjni członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej okazali dużą zapobiegliwość w pozyskaniu środków pieniężnych na sprzęt pożarowy. Byli też członkami wielu organizacji społeczno - politycznych, sportowych, katolickich i patriotycznych.

Bywało też, że partie polityczne pragnęły mieć znaczący wpływ na społeczną działalność Ochotniczej Straży Pożarnej.

 

Okres okupacji od 1 września 1939 do 27 stycznia 1945 roku

Pierwszego września 1939 roku rozpoczęła się druga wojna światowa. W godzinach rannych nadgraniczne miasteczka Sępólno, Więcbork, Kamień bez walk, bez większych strat i pożarów zajęte zostały przez armię niemiecką. Zaczął się długi okres okupacji niemieckiej.

Na krótko przed wojną, część członków Ochotniczej Straży Pożarnej wcielono do armii polskiej, ci, którzy powrócili po kampanii wrześniowej, na długo włączeni zostali przez okupanta z Ochotniczej Straży Pożarnej, która od tej pory składała się wyłącznie z członków narodowości niemieckiej Jak wszędzie na Pomorzu. Co bardziej aktywni politycznie i patriotycznie członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej byli przez okupanta represjonowani i prześladowani.

Oto przykłady z terenu północnej części byłego woj. pomorskiego:

         1.         Przytarski Antoni - ur. 1886r, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Tucholi. Rozstrzelany w X 1939r w Rudzkim Moście.

         2.         Adamiak Antoni - ur. 1895r, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Kamieniu Kr. Zginął w 1939r w Radzimiu.

         3.         Gliniecki Franciszek - komendant Ochotniczej Straży Pożarnej w Śliwicach. Aresztowany przez hitlerowców, zginął bez wieści.

         4.         Kaczorek Bernard - ur. 1886r, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Koronowie. Rozstrzelany przez hitlerowców 20.X.1939r w lesie pod Koronowem.

         5.         Lindecki Piotr - burmistrz Więcborka, prezes Ochotni­czej Straży Pożarnej, zamordowany przez hitlerowców w 1939r w Karolewie.

         6.         Mroziński Antoni - ur. 1888r, skarbnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Mąkowarsku. Zginął w 1940r w hitlerowskirn obozie Oranienburga.

         7.         Nowak Ignacy - ur. 1890r, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Koronowie. Zginął w obozie koncentracyjnym w Dachau.

         8.         Patyna Stanisław - ur. 1880r, członek Zarządu Powiatowego Ochotniczej Straży Pożarnej w Tucholi. Rozstrzelany 27.X.1939r w Rudzkim Moście.

         9.         Polekowski Stefan - ur. 1905r, członek Zarządu Ochotniczej Straży Pożarnej w Mroczy. Rozstrzelany przez hitlerowców 9.X.1939r w Słupówcu.

      10.       Słomiński Franciszek - ur. 1922r, sekretarz Ochotniczej Straży Pożarnej w Cekcynie. Zginął w V.1940r w obozie koncentracyjnym w Sachsenheusen - Oranienburg.

      11.       Śliwiński Jan - ur.1890r, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Mąkowarsku. Zginął 18.IV.1942r w Dachau.

      12.       Wagner Leon - prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Chojnicach. Rozstrzelany przez hitlerowców w 1939r w Dolinie Śmierci w Chojnicach.

      13.       Wróblewski Leonard - wiceprezes Ochotniczej Straży Pożar­nej w Brusach. Zamordowany przez hitle­rowców 17.XI.1939r w Grupie pod Grudziądzem.

      14.       Witkowski Leon - ur.1896r, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Świeciu. Zamordowany 11.XI.1939r w Grupie pod Grudziądzem.

 

Hitlerowcy likwidowali na Pomorzu biologicznie całą warstwę przywódczą społeczeństwa polskiego, do którego należała grupa funkcyjnych członków pożarnictwa pomorskiego.

Zmienne były też losy wojenne członków Ochotniczej Straży Pożarnej w Sępolnie. Ich indywidualne dzieje w okre­sie okupacji hitlerowskiej stanowić mogą temat odrębnego zapisu historycznego.

Po zajęciu Sępólna, w okresie aresztowań, prześladowań, tworzenia obozów śmierci w Karolewie, Radzimiu, Rudzkim Moście, dokumentacja Ochotniczej Straży Pożarnej, znajdujące się w Ratuszu, została przez Niemców wyrzucona, część uległa zniszczeniu, część uratowano od przeznaczenia na makulaturę. W wyniku częściowej rekonstrukcji akt przedwojennych, pozyskano na przełomie 1939/40 roku zamówiono w Bielsku moto­pompę. Z początkiem 1940 roku zakupiło miasto dwukonny specjalny beczkowóz, który wykorzystywany był dwufunkcyjnie - do pożaru oraz do opryskiwania jezdni.

Ze względu na trwającą wojnę, uległ wzbogaceniu i unowocześnieniu sprzęt przeciwpożarowy, zadbano też o nowe struktury organizacyjne pożarnictwa.

Straż sępoleńską zaopatrzono w nowe węże o łącznej długości ponad 500 mb. Ze względu na wzrost zagrożenia pożarowego (w tym okresie okupant wybudował przy ul. Chojnickiej, baraki dla ludności niemieckiej z terenów bombardowanych oraz dla ludności niemieckojęzycznej z terenów wschodnich - Łotysze, Niemcy nadwołżańscy).

W 1943 roku utworzono Powiatowy Związek Strażacki (Fenerloeschverband), wyposażony w dostateczne środki finansowe oraz szerokie pełnomocnictwa. Wszelkie decyzje były w rękach burmistrza i Komendanta powiatowego straży. Jego zastępcą był burmistrz Więcborka.

W okresie okupacji komendantem Ochotniczej Straży Pożarnej był mistrz kominiarski Beetz. On też prowadził całą dokumentację Powiatowego Związku Strażackiego.

Ochotnicza Straż Pożarna w Sępolnie, kosztem Powiatowego Związku Strażackiego, wyposażona została w kompletny samochód strażacki wraz z motopompą, samochodową motopompą z przyczepą, nadto samochód ciężarowy, około 2 tys. mb węża, obuwie typu wojskowego, wodoszczelne worki i inny sprzęt pożarniczy oraz znaczny zapas żywności - na wypadek dłuższej obrony przeciwpożarowej.

Wzrosła też liczebność Ochotniczej Straży Pożarnej, sformowano też dodatkowo oddział żeński, a nawet z konieczności kadrowej, zezwolono a później przymusowo wcielano do straży ocalałych byłych strażaków narodowości polskiej.

Powiatowy Związek Strażacki posiadał znaczne rezerwy w sprzęcie strażackim, w wężach, akcesoriach, obuwiu, konserwach materiale budowlanym dla zbudowania w razie potrzeby zastęp­czych garaży dla samochodów, motopomp i innego specjalistycz­nego sprzętu. Materiały te były ulokowane w obszernych piwnicach nieruchomości przy obecnym Placu Wolności nr 7 (węże, obuwie, akcesoria, konserwy). Natomiast inny sprzęt przechowywano w byłej kuźni obok strażnicy, a dalszy materiał budowlany na placu materiałowym przy ul.Chojnickiej obok cmentarza katolickiego.

Nadto uporządkowano dwa stawy czerpalne, jeden przy ul.Polnej, drugi przy ul. Chojnickiej.

W okresie okupacji było kilka pożarów, jednak z powodu zniszczenia dokumentacji Ochotniczej Straży Pożarnej w okresie wyzwolenia Sępólna (Styczeń 1945r), ich zakres i przebieg nie jest dokładnie znany.

Klęski armii niemieckiej na froncie wschodnim oraz ofensywa zimowa frontu wschodniego w 1945 roku miała decydujący wpływ na znaczną dezorganizację struktury, prężności i osłabienia działalności straży w Sępolnie Kr. Front, działania wojenne, fale uciekinierów niemieckich, zanik ośrodków de­cyzyjnych przyczyniły się do zatracenia posiadanego majątku pożarniczego. Część sprzętu i wyposażenia Ochotniczej Straży Pożarnej Niemcy porzucili w czasie ucieczki na trasie Sępólno - Złotów. Porzucony sprzęt częściowo odzyskano. Podczas działań wojennych, samochody i motopompy wraz z przyczepami uległy zniszczeniu. Inny sprzęt strażacki został kompletnie zdemolowany i zniszczony, a z 2 tysięcy mb węży odnaleziono zaledwie kilkadziesiąt metrów, w dodatku zniszczonego, niezdatnego do użytku.

Rezerwy Związku Strażackiego, zapasy i materiały lokowane przy Placu Wolności 7, w byłych pomieszczeniach kuźni obok strażnicy i placu materiałowym przy ul.Chojnickiej, zostały doszczętnie rozgrabione.

27 stycznia 1945 roku centrum Sępólna zostało wyzwolone. Północno - zachodnia część miasta (od jeziora i rzeki) przez okres dwóch, tygodni była jeszcze opanowana przez armię niemiecką. W okresie tym istniały sporadyczne walki, które spowodowały pożary i znaczne straty.

Z braku sprzętu strażackiego oraz straży pożarnej, ogień strawił całkowicie kilka posesji. 12 lutego 1945 roku ruszyła ofensywa północna, wyzwalając całe miasto Sępólno.

 

Okres od stycznia 1945 r. do 1959 r.

Z inicjatywy burmistrza miasta Sępólna ob. Gołąbiewskiego, 18 marca 1945 roku odbyło się pierwsze zebranie, zdolnych do obrony przeciwpożarowej obywateli. Na zebranie przybyło 19 obywateli, którzy utworzyli pierwszą powojenną organizację przeciwpożarową w Sępolnie. Z tej nielicznej grupy wyłoniono następujący Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej:

1.      Jan Wolski                            naczelnik,

2.      Jan Kowalik                          z-ca naczelnika,

3.      Hieronim Lewiński               gospodarz,

4.      Konrad Senski                     gospodarz,

5.      Franciszek Potracki            sekretarz,

6.      Bonifacy Gola                       ławnik,

7.      Kazimierz Wójczak              ławnik,

8.      Wiktor Kowalski                   skarbnik.

 

Naczelnik Jan Wolski zwrócił się do wszystkich zebranych, aby 20 marca 1945 roku wszyscy stawili się do uporządkowania strażnicy.

Strażnica istotnie szybko została uporządkowana, zniszczone okna pozabijano deskami, a odnaleziony sprzęt oczyszczono, naprawiono i skompletowano. Przy odszukiwaniu sprzętu dużo pracy włożył druh Jan Kowalik, który znając sprzęt strażacki, wygrzebywał go z gruzów i dokonywał napraw. Odnaleziono sikawkę ręczną, jednak bez kół, przyczepę bez dętek i opon.

Pierwszy „Opel” 1945 rok

Troską, staraniem i społecznikowską pasją druhów strażaków, życie organizacji strażackiej powoli wracało do normy. Entuzjazm z wyzwolenia był ogromny. Nie było jednak rodziny bez smutku, żałoby, czy utrat najbliższych.

Pod koniec 1945 roku odnaleziono przypadkiem poniemiecką motopompę firmy „Schell Auto Union – Chemnitz” o wydajności 600 l./Min. Tę motopompę uzupełnił i uruchomił druh Hieronim Lewiński - najlepszy ówczesny mechanik. W lutym 1946 roku inspektorem pożarnictwa na teren powiatu sępoleńskiego został Stefan Lis.

Niebawem przystąpiono o pozyskanie mundurów dla wszystkich druhów, wyremontowano strażnicę, uzgodniono sygnalizację i punkty zbiórek strażaków. W roku kalendarzowym 1946 było 11 pożarów w gaszeniu, których Ochotnicza Straż Pożarna w Sępólnie Kr. brała udział.

W następnym, 1947 roku straż interweniowała 9 krotnie. W końcu tego roku, staraniem podporucznika pożarnictwa Stefana Lisa, Ochotnicza Straż Pożarna otrzymuje samochód przystosowany i wyposażony do akcji gaśniczej. Formalnie do Ochotniczej Straży Pożarnej przyjęto 9 osobową orkiestrę dętą, której kapelmistrzem został druh Alfons Stryszyk. Wzrasta liczebność Ochotniczej Straży Pożarnej do 40 członków, zwiększa się też sprawność bojowa utworzonych trzech plutonów (styczeń 1948r). Zapis z czerwca 1948 roku dowodzi, że wyposażenie straży w sprzęt jest już zasobny i prawie wystarczającym dla trzech plutonów.

Remiza i sprzęt pożarniczy z 1949 roku

W latach 1946 - 50 Ochotnicza Straż Pożarna wykazuje dużą aktywność i zapobiegliwość w pozyskiwaniu środków pieniężnych na potrzeby organizacyjne, sprzętowe inwestycyjne. W 1949 roku postanowiono wystąpić o budowę nowej remizy strażackiej. Z tego powodu w następnym roku cały sprzęt przeniesiono do zabudowań zakładu stolarskiego na Nowym Rynku. Przy pracach rozbiórkowych starego budynku oraz przy budowie fundamentów nowego gmachu pracowali głównie druhowie Ochotniczej Straży Pożarnej pod kierunkiem honorowego na­czelnika Jana Kowalika. Budowa, dzięki kredytom państwowym, pomocy PZU i pracy społecznej szybko jest realizowana. Już 1 maja 1951 roku oddano do użytku nowo wybudowaną północną stronę budynku. Nowa remiza jest 19,5 m długa, 11 m szeroka, wieża zaś do suszenia węży ma 18 m wysokości. Całość jest - tak na parterze jak i na piętrze zaplanowana i wybudowana dla funkcyjnych potrzeb samochodów, sprzętu i potrzeb administracyjnych Ochotniczej Straży Pożarnej. W tym też roku wmontowano pierwszą elektryczną syrenę alar­mową, która od tej pory wyręcza sygnalizację pożaru przy pomocy trąbki.

W 1951 roku z funkcji naczelnika ustępuje długoletni zasłużony druh Jan Wolski.

Skład nowego Zarządu Ochotniczej Straży Pożarnej jest następujący:

1.      Prezes                       Stefan Twarogowski

2.      Naczelnik                  Wiktor Kowalski

3.      Z-ca naczelnika        Jan Kowalik

4.      Skarbnik                    Brunon Pianka

5.      Sekretarz                  Leon Czerwiński

6.      Gospodarz                Stefan Zgrzeba

 

W pierwszych latach powojennych oraz w latach pięćdziesiątych, Ochotnicza Straż Pożarna w Sępolnie, oprócz funkcji ochrony mienia i prowadzenia działań prewencyjnych, uczestniczyła w całokształcie życia społecznego, gospodarczego, politycznego. Stąd uczestnictwo w akademiach, imprezach, biegach i marszach wiosenno - jesiennych. W grudniu 1948 roku w okresie kongresu zjednoczeniowego Ochotnicza Straż Pożarna szczególnie aktywnie współuczestniczyła w uroczystościach powiatowych zorganizowanych przez władze polityczne. Strażacy udział brali przy różnych zawodach, imprezach, zlotach, odsłonięciu pomnika żołnierzy radzieckich, organizowali dochodowe zabawy taneczne.

Badając dokumentację pierwszego dziesięciolecia powojennego, zauważyć można dużą rotację przynależności, częste szkolenia, dbałość o pozyskanie ludzi z kursowym wyszkoleniem. W licznych pożarach znajdujemy dowody odwagi, poświęcenia, bohaterstwa, jak zwykle kosztem zagrożenia własnego zdrowia a niekiedy i życia. Dzieje tych lat, w życiu sępoleńskiej Ochotniczej Straży Pożarnej nie są wolne od atmosfery napięcia, konfliktów, kar dyscyplinarnych, skreśleń i wykluczeń. A przy tym funkcyjni Ochotniczej Straży Pożarnej w Sępolnie duży nacisk kładą na godność, wierność zasadom regulaminowym, uczciwość, etykę zawodową i postawy obywatelskie. W szeregi Ochotniczej Straży Pożarnej przyjęto szereg obywateli nowych, którzy nie mieli do tej pory rodzinnych wzorców strażackich. Wśród nowych, młodych strażaków wyróżniają się: Aleksander Brandt, Leon Lietza, Władysław Stanke, Eugeniusz Wójcicki, Henryk Suchomski i inni.

Wóz gaśniczy „Star” 1953 rok

Skład zawodowy członków Ochotniczej Straży Pożarnej jest zróżnicowany. Wraz ze zmianami ogólnospołecznymi, także struktura przynależności Ochotniczej Straży Pożarnej zmienia się. Grupą dominującą są jeszcze członkowie - rzemieślnicy, jednak coraz więcej jest przedstawicieli innych zawodów, głównie pracowników uspołecznionych zakładów pracy, w tym wielu jest pracowników umysłowych.

Na uwagę zasługuje fakt, że aktywność, społeczna pasja, poświęcenie na rzecz ogólnego dobra, realizowana jest bez przywilejów dla członków Ochotniczej Straży Pożarnej. Bywają i takie przykłady, że kadra kierownicza zakładów nie jest w ogóle zainteresowana popieraniem sępoleńskiej Ochotniczej Straży Pożarnej, w indywidualnych przypadkach można mówić o dokuczliwych utrudnieniach.

W latach 1950 - 57 stosuje się nazwę Komenda Ochotniczej Straży Pożarnej.

W 1954 roku skład funkcyjnych Komendy jest następujący:

1.      Komendant                           Leon Lietza,

2.      Z-ca Komendanta                Aleksander Brandt,

3.      Kom d/s technicznych          Władysław Stanke,

4.      Skarbnik                               Brunon Pianka,

5.      Gospodarz                            Bronisław Rózga,

6.      Sekretarz                              Karol Nawalany,

7.      Członek Komendy               Jan Kowalik.

 

W roku tym dokonuje się niemal pokoleniowa wymiana Ochotniczej Straży Pożarnej. Ze straży występuje 10 zasłużonych członków Ochotniczej Straży Pożarnej, w ich miejsce przyjmuje się 11 nowych. Jak zawsze, członkostwo Ochotniczej Straży Pożarnej składa się z trzech grup: członków zwyczajnych, członków wspierających oraz członków honorowych.

Praca sępoleńskiej jednostki nie ograniczała się tylko do gaszenia pożarów, ćwiczeń, szkoleń, udziału w pracach społeczno – kulturalnych, środowiska miasta i powiatu sępoleńskiego, lecz jednostka brała czynny udział przy ratownictwie powodziowym w okolicy Świecia i Torunia. Nadto, jak zwykle, przy tragicznych lub przypadkowych zatonięciach, członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej byli, są i będą zawsze niezbędni. Także ich udział w zespołach kontrolnych, prewencyjnych, ładu i jest znaczący. Z czasem ta funkcja profilaktyczno-zapobiegawcza zacznie przeważać, szczególnie od momentu powstania Zawodowej Straży Pożarnej (1980/81r).

Przeciętnie corocznie Ochotnicza Straż Pożarna bierze udział w około 15 - 25 akcji bojowych, pożarniczych. Statystycznie nie omawiamy tych spraw, ponieważ ich liczba jest bardzo zmienna, wynika z warunków pogodowych, suszy, wyładowań atmosferycznych, częstotliwości burz, lekceważenia przepisów ppoż., wadliwej instalacji elektrycznej i wielu innych przyczyn.

W 1955 roku Ochotnicza Straż Pożarna w Sępolnie brała udział w wojewódzkich eliminacjach pożarniczych w Bydgoszczy, w których uzyskała bardzo wysokie trzecie miejsce.

W okresie lat 1955 - 56 notuje się spadek liczby członków z, 48 do 30, co jest wynikiem wzrostu dyscypliny organizacyjnej oraz podniesienia wymagań. W 1956 roku do budynku Ochotniczej Straży Pożarnej przenosi się administracja Powiatowej Komendy Straży Pożarnej, uszczuplając tym samym część użytkowaną tradycyjnie przez Ochotniczą Straż Pożarną.

W 1957 roku próbowano zorganizować 65 lecie istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej, lecz z braku większego zainteresowania tą sprawą właściwych władz, jubileuszowe uroczystości nie odbyły się. Był to okres zmian społeczno - politycznych w całym kraju, dotyczyły wielu aspektów życia społeczeństwa i narodu. Problemy te miały także swoje odbicie w organizacji Ochotniczej Straży Pożarnej. W tym roku, na walnym zebraniu sprawozdawczo - wyborczym prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej wybrano Jakuba Sucharskiego, inni funkcyjni pozostają bez zmian. Zamiast Komendy Ochotniczej Straży Pożarnej, reaktywuje się nazwą - Oddział Powiatowy Związku Ochotniczej Straży Pożarnej.

W latach 1957 - 59 dokonuje się dalsze wyposażenie jednostki w następujący sprzęt: wymiana sprzętu bojowego, pozyskania sprzętu radiowego (krótkofalówka), otrzymanie nowej motopompy Polonia M-800 z rozrusznikiem elektrycznym, przyznanie przez PCK sprzętu sanitarnego. Nadto zakupiono materiał na 20 nowych mundurów, które na miarę członków Ochotniczej Straży Pożarnej uszył skarbnik Ochotniczej Straży Pożarnej a zarazem znany sępoleński krawiec Brunon Pianka.

Nowa strażnica i członkowie OSP Sępólno w 1951 roku

Zadbano też o ubrania azbestowe, lampki elektryczne kieszonkowe, buty gumowe, maski przeciwdymne, torby sani­tarne, szpadle, łopaty, siekiery, piły, liny oraz inny drobny sprzęt.

W 1959 roku, w roku 70 lecia istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej w Sępolnie, dokładnie w godzinach popołudniowych dnia 31 października, przy ulicy Sienkiewicza 96/98 w posesji ob. Lorbieckiego wybuchł groźny, trudny do ugaszenia pożar. Pożar powstał w bezwodnej części miasta. Silny południowo -zachodni wiatr, utrudniał akcję ratowniczą. Wodę należało czerpać wyłącznie z odległego o 2 km jeziora i to przy znacznej różnicy wzniesień. Z braków technicznych możliwości, nastąpiły opóźnienia w gaszenia pożaru. Należało ewakuować część mieszkańców i ich mienie. Montaż lini przesyłającą wodę wykonano przy zastosowaniu czterech motopomp, co z natury rzeczy, wymagało czasu. Pożar, z pewnym nieznacznym opóźnieniem, przy ogromnym poświęceniu jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych, ugaszono. W całości zabezpieczono południową część miasta przed dalszym pożarem.

Krytyka prasowa, która dotyczyła tej akcji, była wysoce krzywdząca, dotknęła społeczników - strażaków z Ochotniczej Straży Pożarnej z Sępólna. Aż 12 z nich złożyło swe legitymacje i wystąpiło z szeregów organizacji strażackiej.

Ugaszenie tego pożaru, ograniczenie dalszych strat, działanie w bardzo trudnych i niesprzyjających warunkach pogodowych, należy uznać za duży sukces ochotników - strażaków oraz za dowód optymalnego wykorzystania posiadanego sprzętu.
Pozytywnym wynikiem tego groźnego pożaru było to, ze właściwe władze natychmiast zadbały o wybudowanie dwóch zbiorników wodnych o pojemności. 500 m3 - przy ul. Sienkiewicza i ul. Chojnickiej. Trzeci powstał w roku 1960 przy ul. Polnej.